Showing posts with label Rzym alternatywnie. Show all posts
Showing posts with label Rzym alternatywnie. Show all posts
Polacy znów pomalowali. Tym razem w Rzymie, ale nie przy Tor Pignatara jak podaje Wyborcza, tylko przy Tor Pignattara lub Torpignattara (bo i taką pisownię we włoskim guglu znalazłam). La Repubblica precyzuje: 30 metrów muralu zdobi ścianę przy Via Pavoni. I jak na razie nikt nie komentuje faktu, że l'uomo w blaszanym berecie trzyma w ręku kubek.


No ale Włosi zapewnie rozumieją, że jak przerwa na kawę, to i kawy musi być odpowiednio dużo :)

to ja sobie stanę
Już tak mamy, my ludzie, że każdego kręci coś innego. Na przykład taki Leopardi; nie mógł się doczekać by uciec z domu rodzinnego w Recanati, a ja do jego domu mogłabym się wprowadzić choćby od jutra. A jeszcze lepiej do domu w centrum Osimo, które trochę bardziej mi się podobało i miało dodatkowy plusik za położenie bliżej Ostra Vetere, w której Bucci rozlewa do butelek jedno z najlepszych białych win - verdicchio. Oczywiście nie chciałabym się wprowadzać do rodziny Leopardiego: ojciec był uzależniony od hazardu, matka - od religii i żądzy odbudowania finansowej pozycji rodu. I według wszystkich źródeł, słonecznie tam nie było :)  

frunęły do nieba bez grzechu i uwolniły rodziców od niewygody odpowiedzialności za ich utrzymanie...

Po nieudanej próbie ucieczki (czy była to jedyna czy jedna z wielu, nie wiem) Leopardiemu w końcu udało się wyjechać do Rzymu. A że nie było autostrad i superstrad, więc i jechał Colfiorito, Foligno, Clitunno, Spoleto, Terni, Narni, Otricoli i Civita Castellana.

Osimo
Podróż opisał w listach do rodzeństwa, z którymi później dzielił się wrażeniami z Rzymu, miasta które go rozczarowało swoją przygnębiającą atmosferą i wszechobecną korupcją. On, językoznawca, nie czuł rytmu dialektu rzymskiego, który tak bardzo fascynował innego rówieśnika - Gioachino Belli, i czuł że zamienił więzienie domu rodzinnego w Recanati na więzienie domu wujostwa w Rzymie. O ile w Recanati miał jeszcze nadzieję, że trawa jest zieleńsza po drugiej stronie gór, to w Rzymie pozbył się złudzeń. Postanowił wrócić do Recanati i w liście do przyjaciela - Pietra Giordaniego pisał

temu światu na nic się już nie przydam

Szkoda, że urodził się tak wcześnie. Jakieś 100 lat z kawałkiem później mógłby do Rzymu jechać przez Monte Giberto, położonego 45 km (+/-) od Recanati, na spotkanie z Massimo Fagiolim, jednym z najważniejszych - i za razem jeden z bardziej kontrowersyjnych -  psychiatrów włoskich. Być może Fagioli powiedziałby mu o biologicznym uwarunkowaniu ego, powstającego w momencie narodzin, a nie - jak postulował Freud - wyssanego z mlekiem matki. I czy terapia pomogłaby Leopardiemu w stanach depresyjnych? A może nie terapia, a rozmowa o wykluczeniu? Massimo Fagioli miałby o czym opowiadać.

moimi niedowidzącymi oczami widziałem kopułę

W 1975 roku włoskie stowarzyszenie psychologiczne wyrzuciło go ze swoich szeregów za krytykę freudowskich teorii i metodologii badań. I tak jak w przypadku Leopardiego, którego depresja i bezsilność mówiły językiem włoskiego romantyzmu, tak Fagioli stał się nie tylko psychologiem włoskiej lewicy ale też został muzą sztuki. To uczestnictwo w jego seansach zbiorowej psychoanalizy wpłynęły na grupę młodych rzymskich architektów. A na Paolę Rossi, jak twierdzi Vittorio Sgarbi, szczególnie.  Tak sale seminaryjne przy Via Roma Libera jak i Palazzetto Bianco (via San Fabiano) są dowodem na udaną kolaborację między architektem (w obydwu przypadkach - Paolą Rossi) a psychiatrą (oczywiście Massimo Fagioli) twierdzącym, że to kolektyw, a nie wyalienowanie, budzi w nas kreatywność.

[intelektualiści] zdają się twierdzić, że najwyższym osiągnięciem ludziego umysłu jest studiowanie antyku

Jak wyglądał więc kolektywny proces projektowania Palazzetto Bianco? Nie wiem. Projekt opiera się na łuku , który wykorzystał tak pałac którego fasada jest obecnie fragmentem muru otaczającego Ogrody Farnezyjskie, jak i La Palazzina Ruspoli zaprojektowana przez Ugo Luccichientiego. A jeśli doda się do tego zabawę prześwitami, oknami i pustą ścianą, odniesienia do renesansu, moderny, futuryzmu i postmodernizmu to możemy mówić o perełce architektury nowoczesnej.

Ale po cholerę to oglądać, skoro w Rzymie jest tyle innych monumentów z potwierdzonym rodowodem?




Adresy z mapy:

Casa Leopardi w Recanati: via Giacomo Leopardi 14, Recanati
Palazzina Ruspoli, via fratelli Ruspoli 10, Rzym
Palazzetto Bianco, via San Fabiano, Rzym
Mur Ogrodów Farnezyjskich i Ręka Cicerona: via dei Cerchi, Rzym

Verdicchio di Jesi: Villa Bucci, Via Cona 30, 60010 Ostra Vetere (AN)

I jeszcze:
tytuły podrozdziałów pochodzą z listów Leopardiego i z Zibaldone
korzystałam również z: Le Meraviglie di Roma dal Rinascimento ai Giorni Nostri, autor Vittorio Sgarbi (wyd. Bompani) i The Secrets of Italy, autor Corrado Augias (wyd. Rizzoli exlibris)



na Rzym spojrzałam inaczej, gdy w Maxxi, muzeum sztuki współczesnej, obejrzałam wystawę poświęconą pięciu twórcom współczesnej architektury. Dzieło jednego z nich, Pierlugiego Nervi, zobaczyłam zanim dotarłam do gmachu muzeum zaprojektowanego przez Zahę Hadid. Przypominało płachtę na wietrze: już, już ma ulecieć, ale trzymają ją na uwięzi liny rozciągnięte między kołkami wbitymi w ziemię. Piękny, choć niezbyt zadbany obiekt; pamiątka po olimpadzie z 1960 roku. Palazzetto dello Sport, bo o nim mowa, jest przykładem architektury Nowego Rzymu. Tego Rzymu, o których niewiele się słyszy, jeszcze mniej pisze, a który jednak istnieje, wciśnięty między monumenty i historię.



Palazzetto dello Sport to, oprócz stacji Termini, pierwszy ważny obiekt współczesnej, postfaszystowskiej architektury, to wynik współpracy wspomnianego już Pierluigiego Nervi i Annibale Vitellozziego, ten ostatni odpowiedzialny był za stronę architektoniczną, Nervi - rozwiązania strukturalne. Konia z rzędem temu, kto wytłumaczy mi, dlaczego to Nervi jest częściej wymieniany jako twórca obiektu, położonego przy Piazza Apollodoro, którą osobiście zwę Złotym Appollinem, Apollo D'oro, placu położonym  na skrzyżowaniu Via Guido Reni i Viale Tiziano, jakby sam Pałacyk Sportu miał w sobie coś z ekspresyjności malarstwa Reni i kompozycji Tycjana.


A może to tylko moje niepotrzebne szukanie dziury w całym, doszukiwanie się tej INNEJ narracji, jakby fakt, że z powojennych projektów włoskich architektów przedstawionych na wystawie, zrealizowano - jeśli mnie pamięć nie myli - jedynie dwa, nie dostarczał wystarczającej dawki emocji, zwłaszcza gdy reszta projektów trafiła do archiwów, tak jak w archiwach pokrywają się kurzem projekty Gaetano Pesce, architekta, którego wizję świata można obejrzeć w Maxxi do 5. października br.

PS: nie mam zamiaru pisać historii architektury modernistycznej, zwłaszcza że brakuje mi wiedzy teoretycznej, na architekturze znam się może i lepiej od statystycznego kowalskiego, ale to nic nie znaczy. Chcę jednak przedstawić cykl postów o Kompletnie Innym Rzymie, czyli Rzymie alternatywnie, raczej przemilczanym tak w przewodnikach po mieście jak i w książkach o architekturze Rzymu. Ale, jest to zrozumiałe, nowoczesności wciśniętej między monumenty jest niewiele, monumentów dużo i jeszcze więcej historii....
Powered by Blogger.