od kiedy wprowadziliśmy się do Casa di Giuseppe, Renato się nami zaopiekował, co przejawia się w regularnych dostawach sałaty, bobu, czereśni, kwiatów cukinii i opowieściach o siostrze babci, która wyszła za starego Ombres i zmarła na drugim piętrze naszego domu, w pokoju po prawej stronie.



Come stai, Maya?, drze się na powitanie, i przy każdej okazji życzy mi pięknego dnia, a zapytany o samopoczucie twierdzi, że ma się świetnie dzięki specjalnej opiece Padre Pio i Matce Bożej. Coś w tym musi być, bo Renato, choć ma ponad 80 lat, nadal jest ciągle w ruchu. Jak nie kuśtyka na wieczorną mszę, to reperuje płot dostawiając następny kawałek blachy lub dekla z puszki po sardelach. Czasami buszuje w cantinie, w której trzyma kadzie z oliwą, beczki z winem, stary kredens kuchenny i skrzynię posagową babci. Pytany o gatunek winogron używanych do produkcji tylko wzrusza ramionami. Najważniejsze, by wino nadawało się do picia. Nie lubi też rozmawiać o gatunkach oliwek. Niepotrzebnie zaprzątasz sobie tym głowę, ogadnia się od pytań. Po co ci to wszystko wiedzieć. Oliwa to oliwa.

W soboty Renato idzie na cmentarz. Zanosi żonie świeże kwiaty. I przy okazji odwiedza grób syna. Syna urodzonego w 1961 roku. Mojego rówieśnika.
Pluk van de Petteflet
nadal wrześniowa wizyta u rodziny, nadal Holandia Północna i Dam w Amsterdamie. I nadal Annie Schmidt. Tym razem w książce o Pluku i jego przyjaźni z gołębiem i karaluchem. Czyli opowieść o tolerancji.
Jip en Janneke
dzisiaj mam ochotę na Holandię, zwłaszcza tę północną, z której pochodzi JC. Mam też ochotę na literaturę dziecięcą Annie Schmidt. Dzisiaj klasyka, czyli Jip e Janneke, znani w Polsce jako Julek i Julka, a post ilustrowany zdjęciami z wrześniowych odwiedzin u rodziny.
w ostatnim trzęsieniu ziemi ucierpiały nie tylko zabytki. Posypały się również sery. Dokładnie 608 tysięcy. A więc dużo. Nawet bardzo dużo.

Samuel Sanders i Raymond Janssen z Nijmegen ruszyli na pomoc. Rozpoczęli akcję sprzedaży uszkodzonych parmezanów, wszystko w przedsprzedaży, czy jak się to nazywa. Wpłacasz na konto 25 euro i dostajesz półtora kilograma sera. Do tej pory sprzedano ponad 11500 kg sera, kupujących było prawie 8 tysięcy. Producentom płacono tyle, ile dostaliby sprzedając nieuszkodzony produkt, reszta dochodu poszła na transport.

Jeśli ktoś chciałby wiedzieć co z tego mieli pomysłodawcy, to powiem, że o akcji dowiedziałam się z niemieckiego radia. A więc stali się sławni.

zupełnie nie parmezan

Jak to dobrze od czasu do czasu usłyszeć, że o kimś mówi się nie dlatego, że jest bezczelny i kradnie, ale dlatego, że robi kawał dobrej roboty.

Więcej o akcji serowej (po niderlandzku) na stronie evmi oraz oficjalnej stronie Red een kaas (ratuj ser).

Włosi też mają swoją akcję: aiutiamo i caseifici terremotati.

Che cavolo? Co jest do jasnej cholery?  spytała Clarissa patrząc na śnieżący obraz i poleciała na zewnątrz pokręcić przy dysku satelity, bo za pięć minut miały się zacząć wiadomości, a w nich transmisja z defilady w Rzymie, w której to defiladzie maszerował Massimo i którego miałyśmy nadzieję zobaczyć w całej umundurowanej krasie.

czarna kapusta. I to ugotowana

Majstrowanie przy talerzu satelity pogorszyło sytuację i Clarissa ha fatto una frittata, czyli zepsuła recepcję do końca. Zamiast na defiladę patrzyłyśmy jak Julia Roberts lata po Rzymie i oblizuje widelce, czyli gra w polpettone z dodatkowymi kulinariami w tytule: Mangia prega ama (Jedz, módl się, kochaj). Jeszcze kilka minut i byłabym alla frutta. Na szczęście wpadła z wizytą P, którą Clarissa określiła później jako prezzemolo, czyli miejscową plotkarę. Tym razem  P. nie sprawdzała ile łyżeczek cukru wsypujemy do kawy, tylko od razu przeszła do rzeczy: S. ma kogoś. A ponieważ S. nie ma szczęścia do mężczyzn, bo były mąż okazał się baccala, a ostatni kochanek salame, więc i tym razem P. niczego dobrego z tego związku nie oczekuje; będzie to samo, czyli fritta e rifritta. Teraz S. jest cotta, ale za kilka tygodni będzie płacz i depresja, prognozowała P., bo takie związki to tutto fumo e niente arrosto. Czyli chleba z tego nie będzie :D

Cavolo- kapusta
fatto una frittata - dosł. zrobić omlet, tu: spieprzyć do końca
polpettone - pieczeń rzymska lub banalny film
alla frutta - w owocach, czyli mieć dosyć
prezzemolo - natka pietruszki lub plotkara
baccala - suszony dorsz lub ktoś bez poczucia humoru
salame - to wędlina lub Głupi Jasio
fritta e refritta - smażona i odsmażana, w tym przypadku historia
cotta - ugotowana (potrawa) lub zakochana S.
tutto fumo e niente arrosto - dużo dymu i bez pieczeni - włoski odpowiednik polskiego dużo dymu i mało ognia


Livio potwierdził: powodzie w Ligurii zmyły winnicę Buranco. Dwie butelki wina stamtąd przywiezione  muszą nam wystarczyć na następne 20 lat, bo podobno tyle zajmie odtworzenie winnicy, jeśli w ogóle taka decyzja zostanie podjęta.

Buranco: non c'e

Tak więc jakoś mi źle na sercu, choć zapewne wątroba oddycha z ulgą: nareszcie urlop...., bo miałam nadzieję, wbrew logice, że dolina w której posadzono bosco, vermentino i albarolę ocalała. Livio pisze, że nie: do gospodarstwa nawet nie ma czym zejść. Zniknęła polna droga, którą szliśmy, nie ma gajów oliwnych i nie ma rzędów winorośli. Nie będzie sciacchetrà, jednego z najlepszych win deserowych jakie znam. 

Sciacchetrà robione jest z podsuszonych winogron, z których sok wyciskano ręcznie, zgniatając grono między palcami. Wytłoczyny służyły do pędzenia grappy, a w soku zaczynały buszować miejscowe drożdże, co dawało wino o posmaku dojrzałych moreli i śliwek, pachnącego kwiatami czarnego bzu i figami,  morską wodą i skórką cytrynową. Czyli Ligurią.

Jeśli ktoś sądzi, że nie wiem o czym piszę, to znaczy, że nigdy nie pił sciacchetry robionej tradycyjnymi metodami, bowiem sciacchetrà bardzo często (a właściwie głównie), to masówka dosładzana cukrem, podrasowywana syropem i lana w atrakcyjne butelki z ładną etykietką. Prawdziwą sciacchetrà produkują nieliczni, na palcach jednej ręki można ich zliczyć, a ja, oprócz Buranco znam jedynie Cantinę Cinqueterre z località Groppo (fraz. Manarola, Riomaggiore). Nie mam odwagi pytać, czy przetrwali, bo jeśli nie, to mogę się załamać psychicznie, a na leczenia na oddziale zamkniętym ubezpieczalnia nie pokrywa :D




widzieliście Wczoraj. dziś, jutro z Mastroiannim i Loren? On siedzi na łóżku, ona odstawia striptiz. I gdy robi się naprawdę gorąco, Sofia przypomina sobie obietnicę daną matce sąsiada. I mówi, że nie może. A on, rozgrzany do czerwoności pyta jedynie 'cosa?', 'co?'. Twierdzę, że za do zdanie i za tę scenę Vittorio de Sica dostał Oskara w 1984 roku.
Jest takie powiedzenie angielskie fine Italian hand, co można przetłumaczyć na misterną włoską rękę, a oznacza przebiegłość, umiejętność pociągania za odpowiedni sznurek, wreszcie subtelną sztukę manipulacji. Aż dziwne, że nie ma go w języku polskim, bo przecież znamy makiawelizm, czyli czystą formę fine Italian hand.

włoska misterna ręka

Początków określenia językoznawcy doszukują się we włoskim zwyczaju mazania po oficjalnych dokumentach. Otóż marginesy umów i traktatów, a zwłaszcza wolne miejsce pod podpisami stron i świadków włoscy prawnicy zamalowywali arabeskami lub zapisywali komentarzami, czasami dowcipami, wyżywając się artystycznie i jednocześnie zapobiegając próbom poprawienia umowy. Zwyczaj wprowadzono już we wczesnym średniowieczu, a więc wyprzedzając dzieło Macchiavellego o kilka ładnych wieków. O ile? Nie wiadomo. Na włoskim odpowiedniku Ksiąg Henrykowskich, czyli na Placito di Capua,  arabeski rysowanej misterną ręką jeszcze nie ma. Jest natomiast pierwsze zdanie w języku włoskim: ao ko kelle terrre, per kelle fini qui ki contene, trenta anni le posseette parte Sancti Benedicti. Wiem, że klasztor św. Benedyktyna jest właścicielem tej ziemi od 30 lat, pisali sędziowie w uzasadnieniu wyroku w sprawie kawałka ziemi. Jak widać, pomysł na komisję majątkową Włosi mieli już w X. wieku.

Już się ucieszyłam, że Perfumeria trafiła w odpowiednie miejsce, ale nie...niestety, Perfumeria Kardynała w sąsiedztwie Cudu Eucharystycznego stoi jedynie w żarcie sytuacyjnym D. i A. Obiecałam im co prawda, że nie podam nazwiska i adresu, ale zaczynam żałować, bo idealną puentą byłby pozew sądowy dla nich za obrazę uczuć religijnych :D
Powered by Blogger.