Topografia Ginestry

Ginestra ma kszałt procy. Rączka zaczyna się przy figurce Jezusa przywiązanego sznurkiem do krzyża.

Wycieczka po Sabina: Orvinio

system nawigacyjny wysłał nas doń jakąś wąską górską drogą, z połatanym asfaltem i dziurami (jak

Termoli

W poszukiwaniu egzotyki, Adriatyku i owoców morza sięgnęliśmy do tekstów źródłowych: Gambero Rosso

Biondi gra Vivaldiego :-)

burza przychodziła, odchodziła, wracała i kołowała. Jak w brazylijskiej telenoweli. Ale ładnie było.

Co w gminie?

Dwie rzeczy: kościół św. Wiktorii i Trebula Mutuesca. To koniecznie trzeba zobaczyć. Kościół Św. Wiktorii

ilu osób potrzeba....

żeby oddać 10 euro? A było to tak: pojechaliśmy do Media World kupić golarkę. Przyda się na zmianę, zwłaszcza że Hans notorycznie zapomina ją ze sobą

dzikie szparagi

chyba mamy na nie sezon, bo po rowach, dolinach i krzakach paradują grupki poszukiwaczy. Czasami widać kogoś niosącego ciemnozielone cienkie łodygi.

konto bankowe: trzecie podejście

i ostatnie. Wysiłek był wspólny, bo pan nas obsługujący nie wiedział jak wprowadzić nas do systemu. Wymagane były jakieś specjalne kody na obywatelstwo,

Orvieto

już w epoce żelaza była osada na wzgórzu na którym obecnie stoi Orvieto. Jak się nazywała? Do kogo

na neostradzie roboty drogowe

oprogramowanie nie działa na Ubuntu. Na Windows też ni

przeżyty dzień

następna procesja pod oknami. Tym razem za ofiary w L'Aquila. Podziwiam tutejszych ludzi. Są świadomi ulotności życia i nieubłagalności losu. Wczoraj

wpadamy na neostradę

kupujemy usb, który-poprzez kartę SIM-będzie nas łaczył z internetem. Może będzie działać w Ginestr

wielki piątek

O 18:30 mam pod oknem imprezę. Idzie procesja, wcześniej oznajmiona biciem dzwonów i rykiem megafonów. Zaczynają ją ministranci z głośnikami na kijach.

piękna i bestia

z kredensem to nam nie wyszło. Miał być stary, kuchenny, modernistyczny. Wyszedł wygibany, żółty

Pistoia

Mój niezawodny Blue Guide milczy na temat historii miasta. Zamilknę i ja, podlinkowywując jedynie

powrót sprawy dachu

Francesco dogadał się z sąsiadem. Stefania, Hans i Giancarlo podpiszą w sobotę dokument w którym zobowiązują

i nadal trzęsie

co noc budzi mnie trzęsienie. Podobno mamy aftershocks w ciągu dnia, ale jakoś ich nie zauważam. Czuję je natomiast wieczorem, tuż po zmierzchu, no i

trzęsie.....

O 3:30 nad ranem budzi mnie mocne trzęsienie ziemi. Słychać łomot garnków na półkach i uderzanie szafek o scianę. Trwa to długo, wystarczająco długo,

wypuszczona z klatki

zwanej domem. Od tygodnia albo szoruje podłogi i okna albo czekam na dostawy. W piątek, po tygodniu

kfiatki, kratki i inne kolory

zauważone i kiepsko sfotografowane, ale mimo wszystko śliczne. A w górach śnieg...

Powered by Blogger.