PoniedziałekRyż z drobiem i warzywami oraz tuńczyka w sosie własnym gotuje Almo Nature; strusia i królika z fekułem - Savanna, tuńczyka z wołowiną pakuje do puszek Schezir. W konsumenckich testach smaku wygrywa Almo Nature, zwłaszcza posiłki z ryb, a przebojem ostatnich tygodni jest pstrąg z kawałkami łososia.
tuńczyk atlantycki w sosie własnymWtorek
łosoś z krewetkamiŚroda
kurczak i surimi w galarecieCzwartek
tuńczyk z wołowiną w ryżuPiątek
Sobota
struś i królik z fenkułem
Niedziela
ryż z drobiem, wołowiną, marchwią i groszkiem zielonym
pstrąg i tuńczyk w sosie
Dlaczego na włoszczyźnie o gotowcach z puszki? Bo producentem najulubieńszych dań jest Almo, firma rodem z Genui. Głosują na nią niezmiennie moje koty. Z resztą nie tylko moje. Calamari (kotka Eli) bardzo sobie ceni świeżą śmietankę, ale lubi też tuńczyka atlantyckiego od Almo Nature.Bardziej wyszukane dania niemieckie, na przykład z kurczak, królik i fekuł, nie cieszą się zbytnią popularnością i bardzo często pozostają niedojedzone na talerzu. Zaś włoskie zostają wymiecione z talerza.
Koty wydają się być Włochami od urodzenia :-)
U mnie nie ma takiej opcji, żeby coś zostało niedojedzone, mój kot twierdzi, że go głodzę. W rankingu puszkowym zwycięża Miamor, z innych gotowców - słoiczki Gerbera, np. kurczak w potrawce ;)
ReplyDeleteMiamor u mnie nie ma; na pomysl z Gerberem nie wpadlam :-D
ReplyDeleteO, dobry pomysł z Gerberem. Moje smoczysko pożera Cosmę, która przyszła jako bonus ze sklepu internetowego. Ale muszę mu dawkować, bo to mały kotek jeszcze jest, a wtrzącha 175 gram na raz i prosi o drugie...
ReplyDeleteja kotom daje male porcje: 70-80 gram na dwa koty, dwa razy dziennie. Chce by tego rodzaju karme traktowaly jako deser a nie danie glowne.
ReplyDeleteJa też tak chciałam. Ale zderzyłam się ze ścianą. Futrzastą i rozdartą ścianą ;)
ReplyDeleteCar jest kocurem specyficznym. Nie zna smaku ludzkiego jedzenia. Podobnie nie tyka surowego mięsa, ryb. 24/7 ma suchy RC. Wieczorami, jak "tatuś" wraca z fabryki to z wrzaskiem pakuje się na kredens i domaga saszetki. Ostatnio jakieś właśnie włoskie mu kupuję, nazwy nie pomnę. Smaki, że niech gęś kopnie, sama bym wciągnęła, ale nie będę kota obżerać ;)
ReplyDelete