jeszcze na początku października robiłam im zdjęcia. Było to inne miejsce, inna pora rok
Miałam się nie chwalić, bo musiałabym napisać, że na urodziny dostałam świetny prezent. Ale jak tu
mozzarella po byku
Romantycznie Pierwszą naszą dobrą mozzarellę jedliśmy w Neapolu w któreś święta bożego narodzenia.
rozpakowani, wygrzani na słońcu, wybraliśmy się do Tuscanii. Za pierwszym razem, ponad rok temu, zrobiła
z disneya
niedaleko od Tuscanii, na obrzeżach etruskiego Vulci (i parku o tej samej nazwie) stoi zamek jak z
codziennie
bruschetta z palnika gazowego. Chleb, oliwa, pomidory i zielenina-miejscow
Do Monte dei Paschi w Bolzano pojechałam . Podróż, nie powiem, przyjemna. Śliczna jesienna pogoda, romantyczny śnieg na szczytach i Eminem na pełen regulator. Pan
że mi się włoskie tematy skończą, bo nawet jeśli skończą mi się inspiracje kulinarne, wiedza o kulturze i zabraknie zabytków do opisania,sięgnąć po opowieści
czerwone miski
z wizytą u Benedykta
Z., z zapałem studiująca tradycję europejskiego monastycyzmu wyciągnęła mnie do Subiaco. Łaskawie dałam
nacja królików
niby kuchnia włoska powstała na potrzeby patriotyczne w XIX wieku, ale coś odróżniało Włochów jeszcze w okresie, gdy nie wiedzieli, że są WłochamI: tradycja
poprawka z Anagni
Anagni jest, moim zdaniem, miastem do którego powinno się wracać. I to często. Rok temu miauczałam
zacierki z nacią
jedziemy do Włoch, ślinimy się na widok targów, wylizujemy talerze w trattoriach....Po powrocie narzekamy
romantyzować rozpad
Pokłóciłam się z przyjaciółką. O zdjęcia z Włoch. Nie podobały się jej ujęcia odrapanych murów. Nazwała
1. przy drogach kwitną różowe cyklameny wielkości stokrotek 2. dojrzewają oliwki wielkości oliwek
od września ubiegłego roku cierpię na zespół chorobowy campanilissimo. Objawy pogarszają się po odwiedzinach
na tyłach Rieti, broniąc dostępu do bogactw Sabiny przed zakusami Picenów i innych, leży góra Terminillo.
trufle
trufle dwie, wielkości orzecha włoskiego, kupiłyśmy w Leonessie.Trufle, pochodzeniem z Umbrii, wyglądały
ilustracja:1. najpierw na parkingu prawie-pod-oknami zgromadzono sprzęt (prawie) ciężki i hałdę piachu.
wrzesień w Sabina to brzoskwinie, ciccoria (nie mylić z cykorią), figi, kasztany, porcini, trufle.
tak wyglądamy
wnętrzarsko, kuchennie i ogólnie nastrojow
Kapitan Kloss kłamie
Pamiętacie? - Najlepsze kasztany są na placu Pigalle - Zuzanna lubi je tylko jesienią - Właśnie przysyła
Od połowy września pojawiły się na straganach borlotti, w Sabina zwane corallo. Pierwszy kilogram
figa pospolita
przyjechaliśmy z JC na drugie dojrzewanie fig. Chodząc po okolicy czuło się zapach fermentujących owoców.
tyle pamiętam z przywitania nas przez Ginestrę. 900 km z kawałkiem za kierownicą to dużo, zwłaszcza
melduję
że wróciłamz tropików (20 stopni z plusem, spanie przy otwartym oknie) i trafiłam do epoki lodowcowej: co niektórzy musieli zakładać skarpetki bo wyjechali