Lekarz z bawarskiej wioski

podobno był taki serial. Podobno wyglądał tak, jakby kręcono go w Bawarii. Serialu nie widziałam, ale sądzę, że lekarz z bawarskiej wioski musiał mieszkać jednym z domów, które obecnie można zobaczyć w skansenach.

Bardzo lubię skanseny - nie tylko z resztą bawarskie - choć nie jestem wcale przekonana czy chciałabym być zaproszona na nocleg w jednej z takich chat. Do łoża przypominającego skrzynię chyba bałabym się wejść. Kiedyś, wieki temu, nocowałam w austriackiej chałupie. Dom - choć bez wody bierzącej -  pachniał czystością. No ale co z tego skoro, odwijając pierzynę, zobaczyłam myszkę przytuloną do mojej poduszki.


O zakład stoję, że lekarz z bawarskiej wioski nie przespałby całej nocy na fotelu, przy zapalonym świetle. To, że na tubylca nie mam predyspozycji to było od dawna wiadome, ale wygląda na to, że na żonę lekarza z bawarskiej wioski też się chyba nie nadaję skoro się starych łóżek z pierzynami boję.....

Do tej pory zwiedziliśmy trzy skanseny bawarskie:
Glentleiten w Großweil - największy; pięknie położony na wzgórzu z widokiem na Kochelsee. Sporo ciekawych wnętrz i wystaw poświęconych sztuce dekoracyjnej, meblom i życiu wsi. Dzisiejsze zdjęcia właśnie stamtąd pochodzą.

Finsternau w pobliżu Mauth w Bayerischen Wald, niedaleko od granicy czeskiej

I jeszcze muzeum wsi bawarskiej czyli Bauernhausmuseum w Amerang (niedaleko ode mnie)


UWAGA: dla tych narzekających, że zdjęcia male i posklejane, więcej obrazków w (nie)obiektywie :-). I to aż trzy posty: portret rodzinny, skansen wyprany z koloru i zakupy

1 comment:

  1. I ja sie boje i na widok takiej myszki wialabym w te pedy;-)

    ReplyDelete

Powered by Blogger.